Data publikacji 24 grudnia 2004
„Trudno nadać sens porządkowi, który się dzieje wbrew rozumowi” autor nieznany.
Przez przypadek miałem niedawno okazję zobaczyć fragment filmu „Sherlock Holmes i doktor Watson”. Obraz ten naszpikowany był, wydawałoby się, ze względu na obecnie panujące obyczaje, absurdami. Konwenanse, umowy ustne, rozwiązania prawne i obyczajowe. Czy sir Artur Conan Doyle wymyślał sobie te okoliczności, sposób rozmowy, kulturę na potrzeby stworzenia postaci genialnego detektywa?
pomocą przyszła mi lektura miesięcznika ;,The Freeman – Ideas on Liberty”, w którym Ryszard M. Ebeling cytuje fragmenty pracy „Ekonomiczne konsekwencje pokoju” z 1919 roku, brytyjskiego ekonomisty światowej sławy i przeogromnego wpływu Jana Maynarda Keynesa: „Co za niespotykany okres ekonomicznego postępu człowieka dokonał się w stuleciu przed sierpniem 1914 roku (zabójstwo w Sarajewie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, następcy tronu cesarstwa austro-węgierskiego – przyp. tłum.)! Większa część populacji, to prawda, ciężko pracowała i żyła na niskim poziomie, ale mimo tych widocznych niedogodności, zadowolona była . ze swego losu. Ucieczka od ta-kiego stanu rzeczy była jednak możliwa. Każdemu człowiekowi, szarpanego ambicjami, aby dostać się do klasy średniej i wyższej, a charakter i zdolności wyrastały ponad przeciętność, warunki dostarczały takiej możliwości. Mógł to uczynić mniejszym kosztem i wysiłkiem oraz za pomocą środków, jakie nie były dostępne monarchom czasów wcześniejszych. Mieszkaniec Londynu mógł zamówić przez telefon, popijając w łóżku poranną herbatę, różne produkty z całej kuli ziemskiej, w ilości mu potrzebnej oraz mógł spodziewać się ich dostawy do progu swojego domu rozsądnie szybko. Mógł on również w dowolny sposób dysponować swoim majątkiem, inwestując go w dowolnym zakątku świata oraz czerpać z tego korzyści bez jakichkolwiek ograniczeń. Mógł również dla dobra współczesnych i według własnego rozeznania poświęcać bez ograniczeń środki na cele wspólne. Był w stanie natychmiastowo zamówić transport do dowolnego kraju lub strefy klimatycznej na świecie bez paszportu lub innych formalności, wysłać lokaja do sąsiadującego banku po metale szlachetne w ilości potrzebnej na zabezpieczenie wyprawy. Tak przygotowany mógł wyruszyć do rejonów bez znajomości panujących tam religii, języka, zwyczajów, nosząc złoto i srebro przy sobie.
Jakże wielkie było jego zdziwienie, gdy nie spotkał się z najmniejszą zaczepką obcych. Ale najważniejsze z tego wszystkiego jest to, że taki stan rzeczy uważał on za naturalny, pewny i stały. Może z wyjątkiem tego, że przed nim rozpościerały się perspektywy zmiany na lepsze. Jakiekolwiek odejście od status quo uważano wówczas za skandaliczne, aberracyjne i do uniknięcia. Przewidywania co do zmian politycznych, militarnych lub imperialistycznych, konkurencja ras ludzkich i kultur, monopole, restrykcje i inne wykluczenia handlowe były, mimo mniejszego lub większego nasilenia i wpływu na ten rajski stan, niczym innym jak rozrywką dostarczaną przez codzienne gazety. Wiadomości o nich nie miały praktycznie wpływu na codzienny bieg spraw ekonomicznych i społecznych. Umiędzynarodowienie (globalizacja – przyp. tłum.) było praktycznie prawie kompletne”.
Ba, nie musimy sięgać aż tak daleko do zagranicznych źródeł. Bolesław Prus, opisując działalność Wokulskiego, mimochodem, bo przecież było to coś naturalnego, mówi nam, że ten handlowiec podróżował po świecie, robił interesy bez ograniczeń, nie potrzebował zaświadczeń z banków i tym podobnych. A przecież żył pod zaborem rosyjskim!
Czy zatem możemy się dziwić, dlaczego tak wiele wynalazków, udogodnień, odkryć dokonano przed pierwszą wojną światową lub zaraz po niej, gdy echo i nastrój dawnych czasów panowały w mentalności ludzi? Obowiązywały rządy prawa. Zasady, których bronił Jakub Madison w czasie konstytuowania się Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej: wolność, własność sprawiedliwość, były obowiązujące. Ludzie byli panami własnej osoby. W Europie i krajach satelickich wizy obowiązywały wyłącznie w Rosji carskiej i Turcji. W latach 1850 do 1914 prawie 60 milionów ludzi zmieniło kraj zamieszkania, z czego połowa przypadła na imigrantów do USA. Zmiany na gorsze po I wojnie światowej następowały już lawinowo. Aż trudno uwierzyć w to, że J.M. Keynes, autor powyższego cytatu, przyczynił się również do obalenia „starego Świata”. Trzeba jednak pamiętać, że komuniści robili krecią robotę już w złotym XIX wieku. Efektem ich działalności, tj. agitacji i szerzenia fałszywej nauki, było wprowadzenie przez „żelaznego kanclerza” Ottona von Bismarcka systemu państwa opiekuńczego. Wielka Brytania, wzorując się na Prusach, wprowadziła w 1911 roku pierwszy z jej planów opieki medycznej. Waluty krajów wciąż oparte były na złocie, z pełną wymienialnością na ten kruszec. Stopniowo po rezygnacji z „zakotwiczenia” walut w złocie i ograniczeniu, a potem likwidacji wymienialności na kruszec nastąpiło pospolite psucie pieniądza. Mniej więcej od początku XX wieku do czasów obecnych cena za uncję złota wyrażona w dolarach USA wzrosła kilkaset procent. Jeszcze w 1971 roku cena za uncję złota kosztowała nieco powyżej 42 dolarów. Obecnie cena ta kształtuje, się na poziomie 530 dolarów za uncję. Upadek moralności zbierał swoje żniwo jak na polu walki. Wojny kosztowały coraz więcej istnień ludzkich, dochodziło do eksterminacji ludności z powodów narodowościowych (wojny między państwami) lub klasowych (czystki rewolucyjne). Rzecz nie do wyobrażenia w odchodzącym starym reżimie. Talleyrand miał powiedzieć: „Nie zaznał słodyczy życia ten, kto nie urodził się przed 1789 rokiem”. Obecnie potrzebujemy przekonać ludzi do koniecznych zmian. Przypomnieć o uniwersalnych zasadach. Aby mogły powrócić stare, dobre czasy w sensie moralnym, a nie technologicznym, rzecz jasna, ludzie, narody muszą uwierzyć w taką możliwość i „skręcić” w prawo.
